Centroid w Geodezyjnym Centrum Polski
DWA KOŁA
Koło Naukowe Horyzont i Horyzont i Koło Informatyczne Reset
Ta historia jest krótka. Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy ponad 300 kilometrów na północ: zobaczyć centroid i stanąć w Geodezyjnym Centrum Polski. Mieścina Nowa Wieś, pod Kutnem. Według najnowszych kartograficznych badań jest to serce Polski. Wszystko czeka na urzędowe potwierdzenie, ale obliczenia raczej nie kłamią. Kilka dni temu wbito tam w ziemię czarny, granitowy cokół i zaczęły się pielgrzymki…
Wszystko dzieje się na działce Ilony i Michała. Zapraszają nas do domu, częstują kawą i herbatnikami, opowiadają. Ich życie przewraca się do góry nogami, bo centroid sterczy dwa metry od ściany nowiutkiego domu. Od tygodnia są tu wszystkie telewizje, radia i internety. Media stawiają namioty, kręcą okolicę, przychodzą politycy i notable. Jest kosmos. Wywiady. Zdjęcia. Autografy. Na pozór nic nie mogło się tutaj już wydarzyć, a tu nagle łup centroid – w sam środek działki. Trochę wygląda jak asteroida…
Wcześniej, jeszcze przed wyjazdem, bierzemy łopaty i kopiemy trochę ziemi z ATH – spod budowy nowej sali gimnastycznej. Robimy symboliczne flagi i nalepkę – i ruszamy. Potem sypiemy tę ziemię pod cokołem i Michał mówi, że to pierwsza ziemia przywieziona pod wielki kopiec, który wszyscy chcą tu usypać na pamiątkę obchodów 100-lecia Polski Niepodległej. Czyli jesteśmy pierwsi! Focimy wszystko. Zarażamy Ilonę i Michała pomysłem, by założyli pamiątkową księgę gości i piszemy pierwsze życzenia na byle jakiej kartce – ku pamięci.
Historia mogłaby się już skończyć – ale jeszcze nie! Gdy zaczyna się ściemniać, nabieramy spod cokołu grudy ziemi, zagarniamy kilka dobrych kilogramów, wsypujemy do reklamówki i wracamy. Tniemy do Bielska, ale w aucie śmierdzi. Sprawdzamy buty – nic. Niemiłosiernie śmierdzi. Wysiadamy i znów oglądamy podeszwy – prawie nie można wytrzymać. Oczywiście za chwilę już wiemy, że zagarniając ziemię spod cokołu, wzięliśmy także na pamiątkę kilka psich kup… Oddzielamy wszystko na poboczu i po powrocie na uczelnię czystą ziemię wsypujemy pod fundament naszej sali gimnastycznej.
Dobrze za Łodzią trzeba z A1 ślimakiem zjechać w lewo na Kutno. Potem kilkanaście kilometrów, dwa ronda i przed łukiem w prawo trzeba dać ostro w lewo, w pole – nie ma nic, ani zagród, ani psów. Potem dziurawą drogą do końca i przed iglastym lasem znów w lewo, przy rowie. Drugi dom po prawej: hasło Tomasz Gancarczyk i Maciej Kalarus.